Płynąłem przez dzikie listowie wspomnień jarzących się w duszy, a serce w rytm bicia słów stawało się z każdą sekundą bliższe odkrycia odpowiedzi...
Nieznanie szedłem pośród pnączy ludzkich rąk, a oczy czasem odwracały się w moją stronę.
Myślałem o marzeniach.
Stawałem się.
I niesiony wciąż poznaniem siebie samego i uczuć, przez Płomienie dni szedłem, poznając smak Wielkich Regat, spoglądając w Twarze istnienia...
Aż wreszcie...
Znalazłem ją...
I zakwitłem...
A teraz niech pozostaną nasze szepty...
Szelest Ćmy - oto ja, moje myśli, uczucia, marzenia.
To tutaj można mnie odnaleźć.
Reszta, niech pozostanie moja...
e-mail:
|